
„…już owe pędy łozy czerwonej, pokryte srebrzystymi kotkami, stały w dzbanku od wczoraj, pomdlałe nieco, że to im wody zapomniała nalać”.
W ten nieco skromny sposób przedstawił palmę wielkanocną w Borynowej zagrodzie Władysław Reymont. I trafił w sedno.
W XIX wieku palmy były niezwykle skromne, dokładnie takie jak przedstawił to Reymont w „Chłopach”. Bywało, że kształtem przypominały miotły obwiązane sznurkiem.
Brano więc gałązki łozy, czyli po prostu wierzby szarej, doczepiano do niej kotki, zwane również baziami a dla ozdoby dodawano jeszcze bukszpan, cis czy barwinek a także kolorowe wstążeczki i kwiatki z bibuły.
No dobrze, ale dlaczego wierzba?
Otóż wierzba była uważana przez lud za symbol zmartwychwstania, ale również płodności, zdrowia i bogactwa.
Niedziela palmowa zwana również kwietną rozpoczynała Wielki Tydzień. Upamiętniała wjazd Jezusa Chrystusa do Jerozolimy, a jednocześnie otwierała rok wegetacyjny.
Zaczynała się wiosna, przyroda budziła się do życia.
Dlatego po powrocie do domu z kościoła palmami chłostano zwierzęta i ludzi, a wszystko po to aby zapewnić im zdrowie i szczęście.
Natomiast w wielką sobotę palono je, a popiół zostawiano na przyszły rok. Czekał na środę popielcową.

Zdj.2 Litwinka z palmą. Obraz Kanuty Rusieckiego z 1844 roku. Oryginał można znaleźć w Litewskim Narodowym Muzeum Sztuki.
Zdj.1 Palma Wielkanocna z gałązek wierzby i leszczyny w krakowskim Muzeum Etnograficznym.
https://etnomuzeum.eu/zbiory/palma-wielkanocna-2