Święcone

Najważniejszym punktem Wielkiej Soboty było święcone. Lecz w przeciwieństwie do czasów nam współczesnych nie wszyscy pędzili do kościoła z koszykami.

Jeśli wieś była rozległa, lub nie było w niej kościoła zgadywali się gospodarze, u którego ksiądz tego roku święci i tam przynosili kosze ze święconym.

Nakrywano więc stół białym czystym obrusem i rozkładano na nim jaja i chleb, wędlinę i sól, masło i ocet, chrzan i ser, kołacze, baby i czym kto tam jeszcze chciał się pochwalić i najeść następnego dnia. Przecież uroczyste śniadanie Wielkanocne składało się tylko z poświęconych pokarmów.

Tymczasem cała wieś szła do kościoła święcić wodę i ogień. 

Po powrocie do domu, gdzie rytuał miał ciąg dalszy. Poświęcona wodą skrapiano ziarno, co miało zapewnić urodzaj, a poświęconym ogniem rozpalano w piecu.

Krakowska kraszanka

Jajka ugotowano w łupinach cebuli, albo w skórce z buraków lub liściach pokrzyw. Każda roślina dawała inna barwę. Cebula brązową, burak czerwoną, pokrzywa zieloną.

Bywało jednak i tak, że jaj w ogóle ich nie malowano. Zostawiano je tak jak je natura stworzyła lub obierano ze skorupek.

Skorupki zwykle te poświęcone, zakopywano na grządkach, aby zapewnić urodzaj.

Ustawienia