
Przed nami kolejny dzień otwarty w Muzeum Pożarnictwa w Alwerni![]()
![]()
Zapraszamy wszystkich do odwiedzenia tego miejsca 14 kwietnia (niedziela) w godz. 11.00-17.00.
Wstęp jest bezpłatny!


Przed nami kolejny dzień otwarty w Muzeum Pożarnictwa w Alwerni![]()
![]()
Zapraszamy wszystkich do odwiedzenia tego miejsca 14 kwietnia (niedziela) w godz. 11.00-17.00.
Wstęp jest bezpłatny!


Jak stare kroniki zapamiętały, mazurek pojawił się na stołach polskich dworów w XVII wieku.
Jest to jednak tylko część prawdy, bo w starszych kronikach przeczytamy o mazurku przygotowywanym w kuchniach klasztornych już w średniowieczu.
Na pierwszy rzut oka obie informacje są sprzeczne, prowokują więc oczywiste w tej sytuacji pytanie: która z nich jest prawdziwa?
Po chwili zastanowienia okazuje się, że jedno drugiemu nie przeczy. Dalekim kuzynem mazurka są desery tureckie. I właśnie na Bliskim Wschodzie musimy szukać pierwowzoru ciasta, do którego z czasem przyczepiła się nazwa sugerująca jego mazowieckie pochodzenie – mazurek.
Do Europy trafił mazurek już w czasie wypraw krzyżowych, a kilkaset lat później upowszechnił się w Rzeczypospolitej poprzez kontakty kupieckie z Imperium Osmańskim.
Mazurek…
…to placek z migdałów, pisał na początku XIX wieku Samuel Bogumił Linde w Słowniku Języka Polskiego. Aż prosi się, aby do tej lakonicznej, definicji dodać kilka słów uzupełnienia.
Podstawą mazurka było zazwyczaj kruche ciasto, na które nakładano masę czekoladową, kajmakową lub karmelową. A żeby masa miała niepowtarzalny smak mieszano w niej orzechy włoskie i laskowe, rodzynki, migdały, a nawet upieczone kawałki skórki pomarańczy.
Tych samych składników używano również do dekoracji mazurka. A ponieważ nie wyglądało to imponująco, dodawano jeszcze ozdoby z marcepanu i lukru.











„We wtorek po Wielkiejnocy odbywa się w Krakowie znana w całej Polsce rękawka” – zanotował etnograf Seweryn Udziela. Pod kościółkiem św. Benedykta nieopodal Kopca Kraka kupcy rozstawiali stragany i handlowali czym tylko mogli.
Obok kręciła się karuzela, trwały zawody w spinaniu się na słup, słowem – festyn.
Trzeba jednak zaznaczyć, że pochodzenie tego zwyczaju ma słowiańskie, a może nawet przedsłowiańskie, czyli celtyckie korzenie i dotyczy wiosennego święta zmarłych.
A sama nazwa rękawka prawdopodobnie nie pochodzi od rękawów, w których ludzie nosili ziemię sypiąc kopiec Kraka, jak się powszechnie uważa, lecz od słowiańskiego słowa oznaczającego trumnę lub grób, czy też mogiłę.
Zabawka – wspinaczka na słup ze zbiorów MEK w Krakowie.
Wykonawca: Jan Oprocha (ojciec), ur. 1858 – zm.? tworzył do 1939 r.
Miejsce pochodzenia: Kraków

Autor: nieznany. Polska pocztówka z lat 1930-1945 pokazująca śmigus-dyngus
…to śmigus-dyngus, „oblewają wodą jedni drugich. Każdy stara się drugiego podejść jeszcze we śnie – pisał Seweryn Udziela – Parobcy niekiedy ciągną dziewczęta pod studnię i tam zlewają je wodą do suchej nitki”.
Oblewanie wodą to nie tylko zabawa, ale również rytuał oczyszczenia z brudu, chorób i grzechu.
Śmigus oznaczał bicie, zazwyczaj lekkie kruchą gałązką. Dyngus to wykupienie się od oblania wodą. Z czasem jednak znaczenie tych słów zanikło.
Nie można jednak ukrywać, że zwyczaj lanego poniedziałku nie przypadł Kościołowi do gustu i w 1420 roku synod diecezji poznańskiej ogłosił:
Dingus prohibetur
Zabraniajcie, aby w drugie i trzecie święto wielkanocne mężczyźni kobiet a kobiety mężczyzn nie ważyli się napastować o jaja i inne podarunki, co pospolicie się nazywa dyngować (…), ani do wody ciągnąć, bo swawole i dręczenia takie nie odbywają się bez grzechu śmiertelnego i obrazy imienia Boskiego.
Traczyk…
…inaczej nazywany ogródkiem.
Był to mały wózek na dwóch kółkach ozdobiony zielonymi roślinami, w którym wożono figurę Jezusa z czerwoną chorągiewką lub baranka. Chłopcy z traczykiem szli przez wieś od domu do domu recytując wierszyki i prosząc o poczęstunek.

Wielkanocny traczyk. Inscenizacja Młodzieżowego Zespołu Folklorystycznego GWOŹDZIEC z Gwoźdźca. Przegląd Dziecięcych Zespołów Regionu Krakowskiego KRAKOWIACZEK w Łoniowej, fot. archiwum MCK SOKÓŁ

Najważniejszym punktem Wielkiej Soboty było święcone. Lecz w przeciwieństwie do czasów nam współczesnych nie wszyscy pędzili do kościoła z koszykami.
Jeśli wieś była rozległa, lub nie było w niej kościoła zgadywali się gospodarze, u którego ksiądz tego roku święci i tam przynosili kosze ze święconym.
Nakrywano więc stół białym czystym obrusem i rozkładano na nim jaja i chleb, wędlinę i sól, masło i ocet, chrzan i ser, kołacze, baby i czym kto tam jeszcze chciał się pochwalić i najeść następnego dnia. Przecież uroczyste śniadanie Wielkanocne składało się tylko z poświęconych pokarmów.
Tymczasem cała wieś szła do kościoła święcić wodę i ogień.
Po powrocie do domu, gdzie rytuał miał ciąg dalszy. Poświęcona wodą skrapiano ziarno, co miało zapewnić urodzaj, a poświęconym ogniem rozpalano w piecu.
Krakowska kraszanka
Jajka ugotowano w łupinach cebuli, albo w skórce z buraków lub liściach pokrzyw. Każda roślina dawała inna barwę. Cebula brązową, burak czerwoną, pokrzywa zieloną.
Bywało jednak i tak, że jaj w ogóle ich nie malowano. Zostawiano je tak jak je natura stworzyła lub obierano ze skorupek.
Skorupki zwykle te poświęcone, zakopywano na grządkach, aby zapewnić urodzaj.

…wiązano sznury w dzwonnicach kościołów, bo musiały zamilknąć dzwony. Na mszę wzywano wiernych kołatkami i terkotkami, z którymi chłopcy chodzili po wsi trzy razy w ciągu dnia: rano, w południe i wieczór.
Tego też dnia przygotowywano krzyże z gałązek leszczyny wyjmowanych z poświęconej w poprzednią niedzielę palmy, które w Wielki Piątek gospodarz wbijał w miedzę przy swoim polu, co by mu obrodziło.
Lecz leszczynowe krzyże przybijano również nad drzwiami chałupy i budynków gospodarczych. Te z kolei zapewniały ochronę przed piorunami.
Ale etnografowie zanotowali jeszcze jeden zwyczaj, o którym Seweryn Udziela pisał tak: „W Wielki Piątek […] obchodzą po kościołach urządzone groby Chrystusa, przy których często odbywają straż parobcy przebrani to za rycerzy, to za turków”.
Terkotka Wielkanocna ze zbiorów MMZ w Wygiełzowie

Tradycja mówi, że w Wielką środę Judasz zgodził się wydać Jezusa Chrystusa. I to właśnie wokół kukły Judasza obracają się ludowe zwyczaje tego dnia.
Kukłę robiono ze słomy. Zwyczaj nakazywał przywleczenie jej do kościoła, wniesienie na wieże, skąd następnie, jak nietrudno się domyślić, należało słomianą kukłę zrzucić.
Kiedy już po krótkim locie kukła lądowała na ziemi, wleczono ją dalej czy to do pobliskiej rzeczki, czy jeziora okładając kijami, a na koniec topiono.
Kiedy jednak w pobliżu nie było rzeczki czy stawu, kukłę palono, bo Judasz musiał ponieść karę.
fot. wikimedia

Z okazji zbliżających się Świąt Wielkanocnych,
składamy najserdeczniejsze życzenia.
Niech te święta będą czasem pełnym radości,
nadziei i odnowy ducha. Niech Wielkanocny
poranek napełni Wasze serca wiarą i miłością,
a każda chwila spędzona w gronie najbliższych
będzie wyjątkowym prezentem. Życzymy Wam, abyście odkryli
w sobie siłę do przemian, odnaleźli spokój wśród bliskich
oraz doświadczyli atmosfery świąt, która doda Wam energii
do codziennych wyzwań.
Życzy
Marek Bębenek
dyrektor
Muzeum Małopolski Zachodniej w Wygiełzowie oraz pracownicy
graf. polona.pl

Szanowni Państwo,
w dniu 31 marca 2024 r. (Wielka Niedziela) Muzeum Małopolski Zachodniej w Wygiełzowie będzie zamknięte. Pozostałe dni otwarcia pozostają bez zmian.

Jak co roku, serdecznie zapraszamy Was na uroczyste święcenie potraw, które odbędzie się w zabytkowym kościółku z Ryczowa na terenie Parku w Wygiełzowie, w Sobotę Wielkanocną (30 marca), o godzinie 9:30. Święcenie potraw to nie tylko piękna tradycja, ale też okazja do spotkania się z przyjaciółmi i sąsiadami, oraz do wspólnego przeżywania Świąt Wielkanocnych.